Łączna liczba wyświetleń

sobota, 14 czerwca 2014

Rozdział I

Oddech. Uderzenie. Oddech. Uderzenie. Uderzenie...
I tak w kółko. Mój worek treningowy był już tak wypruty, że przypominał plątaninę  nici i wypadającej waty...
Ok. Na dziś skończyłam.
Ocierając krople potu z czoła sięgnęłam po butelkę wody. Mój normalny dzień zazwyczaj zaczynał się od jednogodzinnej sesji sparingowej z workiem bokserskim....gdyż, no cóż, według prawa Gromady wszyscy zmiennokształtni mieli o 4.00 godzinę policyjną nałożoną przez Władcę Bestii. Według Jego Troskliwe Mości wszyscy jego poddani, musieli być wyspani w razie ataku.
Byłam lisicą, więc w mojej naturze leżało robienie innym na przekór.
Niestety, rozkazy Władcy Bestii były niepodważalne, a łamanie ich równało się pracami społecznymi.
Coś już o tym wiedziałam...I zdecydowanie nie zamierzałam znowu pracować za darmo. Uznałam, więc że lepiej będzie przeczekać godzinę policyjną we własnym domu, okładając  worek treningowy. Moja alfa, Luee Hong na początku byłą niepocieszona moimi rannymi sesjami.Gdyż będąc w klanie zwinnych, jest się niezwykle uprzejmym....Pewnie tylko dlatego mnie nie ukarała...Starała się być miła.. Ale co miałam robić kiedy GŁOS nie dawał mi spać?
 Tak wiem. Głosy słyszą tylko wariaci. I bardzo prawdopodobne że ja wariatką jestem.
Ale ja nie słyszę głosów które każą mi kogoś zabić.
O nie!
Jest tylko jeden, cichy, spokojny. I zawsze  mówi to samo, na początku wydaje mi się to bardzo niezrozumiałe, jakby bełkot.
 Potem kiedy już mam zrozumieć jego słowa, budzę się zlana potem i zazwyczaj na ziemi gdyż łóżka zmiennokształtnych są nienaturalnie wysokie, a ja mierzę zaledwie metr sześćdziesiąt wzrostu.
Wypijając całą butelkę, jak zwykle idę do łazienki wsiąść poranny prysznic.
Gorąca woda spływa wzdłuż mojego ciała wąskimi strumykami.Wychodząc z kabiny owijam się ręcznikiem, rozczesuje rude włosy i wyciągam suszarkę.
Kiedy włosy są już suche sięgają mi pomarańczowymi kaskadami do połowy pleców. Chowam suszarkę, wyciągam kosmetyki.
Nakładam fluid, maskarę, robię delikatne granatowe kreski eay-linerem i przeciągam pomadką po ustach.
Wychodzę z łazienki i ruszam w stronę sypialni. Zamykam za sobą drzwi i otwieram szafę znajdującą się na przeciwko , jak już wspominałam, "bardzo wysokiego łóżka".
Wyciągam czarne obcisłe rurki i dobrze dopasowaną bokserkę z jakimś nadrukiem..
Ok. Normalnie. Może być.- Pomyślałam, oglądając swój stój w lustrze.
Spojrzałam na zegarek.
Co?! Już 7.00?! Alisha mnie zabije! O tej godzinie już wyciągają chleby z pieca...Może się załapię na lukrowanie ciasta?
Tak,wiem,wiem.
Pracowałam w piekarni. Każdy normalny człowiek by sobie pomyślał - "No fajnie, rano okłada pięściami worek, a potem lukruje różowe babeczki". Wiem jak to brzmi....Ale na prawdę to lubię. Kiedyś marzyłam o studiach cukierniczych...Ale cóż, dołączając do Gromady już z niej nie wyjdziesz w, dosłownym sensie .Moja Alfa pewnie by się zgodziła, ma bowiem do mnie słabość.(Odkąd się pojawiłam w Atlancie z ojcem w wieku 5 lat. Rude włosy,wielkie brązowe oczy. Któżby mógł mnie nie pokochać?Ha- Ha) Głównym problemem jest Gabriel Lowen- innymi słowy król nad królami, Władca Bestii i argonacki dupek. Odbyłam z nim w życiu tylko jedną rozmowę właśnie w sprawie wyjazdu na studia:
-Nie.- Odrzekł spokojnym tonem.- Nie pojedziesz do Kanady. Potrzebujemy tutaj wszystkich, nawet...cukierników.Więc posłuchaj mnie uważnie bo drugi raz nie powtórzę. Nie.-Przez chwilę wachałam się z moim wybuchem, no bo przecież to główny alfa i nie powinnam w ogóle patrzeć na niego bezpośrednio ale.....nie wytrzymałam tyle czasu się przygotowywałam do tej rozmowy, miałam scenariusze na każdy zwrot akcji...Nie mogłam tak zwyczajnie skulić uszu i odejść !
-Nie to ty mnie posłuchaj zarozumiały, nadęty, władcobestialski dupku! Nie mam zamiaru siedzieć tu na tyłku bo ty potrzebujesz posranych cukierników! Ja chcę jechać na te studia! I w ogóle jakim prawem mówisz mi "nie"?!Kto ci je dał?!-Zrobiłam przerwę, gdyż musiałam wsiąść oddech, bo brakowało mi powietrza. Kątem ok zobaczyłam w jego zielonych oczach błysk rozbawienia i coś jakby....podziwu?Pewnie pierwszy raz ktoś mu tak wygarnął. Nie powiem ,byłam z siebie zadowolona. Zmiennokształtni wokół nas nie kryli się i z rozdziawionymi buziami się nam przyglądali.
- Chcesz wiedzieć kto mi dał prawo.....- Zrobił dłuższą pauzę patrząc mi cały czas w oczy.- Otóż, Ja. I przyłączając się do Gromady świadomie, lub nie zaakceptowałaś to "prawo". Moja odpowiedz nadal brzmi "nie". A teraz pozwól że zajmę ci czas który przeznaczyłaś na popołudnia trzech najbliższych miesięcy i zapiszę cię na prace społeczne przy budowie Zachodniego Bezpiecznego Domu. A teraz przepraszam , mam podpisywanie petycji.- Kończąc mówić to zdanie jeszcze raz spojrzał na mnie ukradkiem z tym rozbawionym błyskiem w oczach, odwrócił się i pomaszerował korytarzem. Stałam tam może jeszcze z jakieś 5 minut, nie mogąc przeboleć przegranej.
Tak więc nie pojechałam na wymarzone studia.
Piekarnia w której pracowałam byłą dwie przecznice dalej od mojego mieszkania, pokonałam je biegiem i spóźniłam się tylko 3 minuty. Miałam szczęście że dziś nie byłam moja kolej na pieczenie chleba.Dochodząc do drzwi , odgarnęłam włosy z twarzy wzięłam głęboki wdech i przykleiłam na twarz sztuczny uśmiech 'zadowolenia ze swojej nisko płatnej pracy.

  

                                                                          ******
                             Cześć! Mam nadzieję że pierwszy rozdział się spodobał?
                                          Mam ogromną nadzieję, że tak. ;)
                                 Proszę piszcie swoje sugestie w komentarzach i......
                                                        powiedzcie znajomym :)

2 komentarze :

  1. 1 rozdział świetny :) Blog ciekawie się zapowiada czekam na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestes świetna <3 będę czytac dalej ;D ^O^ \g

    OdpowiedzUsuń